• facebook
  • instagram

PRZEŁOMOWY SERWIS

Busy, busy, busy. Najczęściej wypowiadane słowo w naszej restauracji. Ostatnie kilka dni to zdecydowanie najbardziej „busy days ever”. Czuję ból w każdym palcu, a za porządny masaż oddałabym wszystko.

Biegłam po schodach z kolejną tacą słodkości na salę. Pierwszy raz mi się to zdarzyło ale… żaden z kelnerów nie chciał podać jej zawartości do stołów.

K: Serwis!

W: Nie mamy zamiaru przyjąć tego serwisu. Podaj sama do stołu.

K: Ja nie mogę przecież znasz zasady. Po czym odwróciłam się na pięcie i krzyczę do dwóch innych „Serwis!”

A: Tak Kinga, nie przyjmiemy tego serwisu. Podaj do stołu. Znasz dania. (Moje przerażenie w oczach- ludzie czekają, a lody topnieją.)

K: Nie chce tego zrobić, nie mogę. (Stres, lęk. Dodam, że wystarczyło położyć dwa talerze na stół).

F: Kinga mamy już dosyć patrzenia na ciebie jak jesteś zmęczona. Ciągle chodzisz zgarbiona!

W: Jako kelnerka nie będziesz tyle dźwigać, biegać i się męczyć. Będziesz pracować umysłem, nie fizycznie. Możesz mieć lżejszą pracę za lepsze pieniądze.

(My tu gadu gadu, a lody topnieją.)

F: Wystarczy podać jeden talerz i drugi, i wypowiedzieć nazwę.

A: Kinga brakuje nam kelnerów. Szczególnie ładnych. (śmiech) Przydałabyś się bardzo. 

W: Idź i podaj to jedzenie!

Trzęsącą się ręką, z uśmiechem na ustach podałam parze starszych ludzi, którzy mieli zupę zamiast lodów.

Zbiegłam do kuchni i popłakałam się nad stertą sztućców czekających na polerkę. Ze wzruszenia. Kochanych znam ludzi. Jestem im taka wdzięczna. Za to, że kiedy płaczę- pocieszają. Za to, że kiedy jestem zmęczona- dają do myślenia. Za to, że kiedy się śmieję- śmieją się razem ze mną.

W tym momencie zrozumiałam, że wszystkiego czego mogłam nauczyć się w tej pracy nauczyłam się. Niestraszne mi podpisywanie umów, rozmowa z managerem (jest brytyjczykiem- na pierwszej rozmowie zrozumiałam może z dwa zdania) czy branie 10 kilo „na klatę”.

Spotkałam najkochańszych ludzi pod słońcem. Przeżyłam jedne z najbardziej stresujących chwil w życiu.

Pora zrobić krok do przodu.

I nie mam na myśli zostania kelnerką.

Poprzedni post
Następny post

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *