• facebook
  • instagram

ATAK / EWAKUCJA

Do napisania tego posta skłoniło mnie kilka ostatnich wydarzeń.

Fragment e-maila od bliskiej mi osoby. Ataki w Paryżu. Ewakuacja lotniska w Londynie. Droga do pracy metrem.

Wczorajszy dzień był słoneczny i nic ciekawego się nie działo. Miałam dzień wolny, byłam w parku, na siłowni, rozmawiałam przez skajpa, zrobiłam porządki, ugotowałam obiad i odczytałam e-maila.

” Nie wiem na prawdę co wreszcie myśleć o tym życiu? Jeśli i tak jestem kimś nieznaczącym, nikomu nieznanym i niepotrzebnym, nieistotnym w pracy, niezbyt mądrym i niezbyt inteligentnym
to lepiej chyba oddać narządy komuś, kto zrobi coś ważniejszego dla świata, niż projekt… „

Odpisałam na wiadomość, dzień toczył się dalej.

Patryk wrócił do domu, włączył komputer i z przerażeniem w głosie zapytał: „Widziałaś co się dzieje w Paryżu?„.

Akurat zajęta czymś innym na odczepne odpowiedziałam: „Tak, widziałam…„. Po niecałej chwili już spałam. Bezpiecznie, we własnym łóżku, nie martwiąc się dniem jutrzejszym.

Dzisiejszy ranek normalny, zwyczajny. Jak zwykle wstałam za późno, jak zwykle zjadłam zdrowe i pyszne śniadanie, jak zwykle napiłam się czerwonej herbaty przegryzając gorzką czekoladą. Przeglądnęłam fejsa, pocztę i już zbierałam się do pracy gdy nagle trafiłam na artykuł z ostatniej chwili- „Ewakuacja lotniska w Londynie„. A w nim informacje: stan wyjątkowy, policja i straż miejska na ulicach, kontrole komunikacji miejskiej.

O ja nie mogę… Londyn… przecież ja tutaj mieszkam. Przecież akurat dzisiaj mam do pracy dojechać zatłoczonym metrem.

Zabrałam parasolkę i wyruszyłam w stronę przystanku. Doładowałam Oyster (bilet wyglądający jak karta do bankomatu), a przeczucie cały czas mi podpowiadało- „Nie jedź metrem, wybierz jak zawsze autobus„. Stojąc na przystanku czułam się niepewnie. Ten człowiek wygląda na podejrzanego. Ten ma ubrany kaptur, jakby się chował. Ten ma dziwną walizkę.

Nie mogłam skupić myśli na wykładzie lecącym w moich słuchawkach. Rozglądałam się niepewnie i z przerażeniem przekroczyłam próg kolejki.

Przez 40 minut podróży chyba nabawiłam się wrzodów na żołądku. Stres sięgał zenitu. Totalnie straciłam poczucie bezpieczeństwa. Wiedziałam, że zrobię ten wpis po powrocie z pracy ale ciągle myśli mi mówiły: „A jeśli tego powrotu nie będzie?„. Jeśli jedna z tych setek osób, którym w danej chwili ufam, że nic złego się nie wydarzy, zawiedzie i wysadzi bombę albo zacznie strzelać? Nieraz sobie tak właśnie myślałam o zatłoczonych miejscach- że ja do tych wszystkich ludzi mam zaufanie. A teraz totalnie je straciłam. Nagle może się okazać, że ktoś ma na celu pozbawienie mnie lub innych życia.

Nagle uświadomiłam sobie ile mam do zrobienia. Ile do odkrycia. Te wszystkie kawy, które chcę wypić z przyjaciółmi. Te wszystkie randki, na które jeszcze nie poszłam. Wycieczki, które chcę przeżyć. Ludzie, których chcę poznać. Godziny spędzone na rolkach albo na siłowni. Książki i gazety-samo ich nabywanie daje mi radość. Smak czekolady. Koktajl bananowy. Pyszne sałatki. Leniwy poranek. Święta z najbliższymi. Kolejny, jak zwykle nieudany sylwester.

Chcę tego wszystkiego! Całymi garściami! Jak najdłużej się da! Najlepiej bez końca…!

Życie jest właściwie proste. Powinniśmy cieszyć się właśnie takimi błahostkami. Już dawno zrozumiałam, że nie wynajdę żadnej nowej technologi, ani nowego wzoru matematycznego. Nie zbawię świata ani nie będę drugą Curie- Skłodowską. Nie jestem wybitnie zdolna ani nadmądra. Aktorką też nie zostałam więc nikomu znana nie będę.

A mimo wszystko tak bardzo chce mi się żyć. Chcę pocieszać moją przyjaciółkę gdy płaczę. I spowodować,że w pracy ktoś dzięki mnie się uśmiechnie. Chcę się jeszcze postresować wychodzeniem ze strefy komfortu. Popłakać i się pośmiać. Ugotować dania serwowane w restauracji mojej rodzinie. Kupić sobie ładny zegarek. I kolejnego Vogue’a.

Podsumowując-  polecam wszystkim zostawienie swoich narządów dla siebie oraz cieszenie się każdym przeżytym dniem. Bo niestety są one policzone.

Z pracy do domu wróciłam autobusem.

Z wieży Eiffel'a. 2014.

Z wieży Eiffel’a. 2014.

Poprzedni post
Następny post

0 comments on “ATAK / EWAKUCJA”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *