• facebook
  • instagram

BEZROBOTNY I JA

Ubrałam się ładnie, elegancko. Nałożyłam na usta różową szminkę. Użyłam ulubionych perfum. Wyszłam „na miasto”. Jako, że mieszkam 5 minut od Starego Rynku, gwar ludzi i przyjemny miejski szum zaprowadził mnie do pobliskiej pijalni czekolady. Po kalorycznym, udekorowanym bitą śmietaną kubku słodyczy poczułam, że muszę odetchnąć świeżym powietrzem.

Usiadłam w parku, dzień trochę chłodny ale skusiłam się na czytanie gazety. Otóż wyciągnęłam 3- miesięcznik i rozpoczęłam podróż po artykułach typu: „Jak sobie lepiej radzić w życiu”, „Plan na życie” czy „Zmobilizuj się”. Nagle podszedł do mnie nieschludnie ubrany, zaniedbany pan.

„Dzień dobry! Ja powiem tak. (O zaczyna się historia!) Nazywam się Wojtek. Mam 62 lata. (A nie wyglądał.) Jestem bezrobotny. I tutaj mam pytanie. (No, ciekawe jakie.) Czy nie zechciałaby mnie pani poratować groszem.”

Spojrzałam na niego i przeszłam samą siebie.

„Drogi panie Wojtku. Tak się składa, że… (tu łamał mi się głos) ja też jestem bezrobotna. I też nie mam pieniędzy” po czym spłynęło mi po policzku kilka łez. Spojrzałam w magazyn.

Wojtek przestraszony zaczął mnie przepraszać, wycofywać się z rozmowy nie wiedząc co zrobić z płaczącą kobietą. Odszedł żebrząc gdzieś indziej.

Ja otarłam  łzy, zebrałam się i poszłam w swoją stronę.

Panie Wojtku. Chciałam oznajmić, że też jestem bezrobotna, też nie wiem co mam zrobić żeby moje życie było lepsze. Ale do cholery! Można trochę się ogarnąć! I nie wydawać na uzależnienia oczywiście.

Poprzedni post
Następny post

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *