• facebook
  • instagram

SAMOBÓJCÓW LEGION, RAZ

Iść z kinomaniakiem na seans. Na film o którym wie się tyle, że Batmanem jest Ben Affleck, a gdzieś przewinie się Joker. Co więcej- stracić pierwsze 15 minut. A na końcu wyjść…. pozytywnie nakręconym. Bezcenne.

Po dokładną recenzję polecam sięgnąć do „internetów”. Ja napiszę co wyciągnęłam z niego dla siebie bo… o komiksach wiem tyle co nic. A co za tym idzie o bohaterach też. Ale byłam dobrze najedzona, wieczór teoretycznie wolny więc czemu nie.

Oczywiście oczu nie mogłam oderwać od przepięknej Harley Quinn, która od pierwszej sekundy zyskała serca widzów. Zakręcona, wygadana, zdecydowana. Bez pamięci zakochana w Jokerze. Rick Flag nieszczęśliwy po stracie ukochanej, kroczy na przód by uratować świat. A Deadshot? Z planem na przyszłość. Z marzeniem o spokojnym życiu z córką.

I z filmu akcji robi się niezłe, mocne romansidło.

Diablo, wycofany, żałował za popełnione błędy. I to właśnie on w kryzysowej chwili uświadomił bohaterom, że ich najgłębsze pragnienia nigdy nie zostaną spełnione. Bo nie da się odwrócić przeszłości. Nie da się wskrzesić umarłych. Zmienić podjętych decyzji. Cofnąć czasu.
Dokładnie w tym momencie bohaterowie byli w stanie wygrać ostateczną walkę. (I nie sądzę, że  w jakikolwiek sposób „spoileruję”- nie ważne czy postać zła, czy dobra, ważne, że kluczowa więc zwycięża).

Jak wcześniej wspomniałam, w filmie dużą rolę odgrywa wątek miłości. Te złe, moralnie niepoprawne kreatury kochają swoje rodziny, żony, tęsknią za mężem, chcą założyć prawdziwy, pełen ciepła dom. Relacje są wyeksponowane tak mocno, że zapominamy iż mamy do czynienia z przestępczym świadkiem, z tymi, którzy zabijali, niszczyli i unieszczęśliwiali.

A ostatni wniosek, mocno powiązany z powyższym: każdy ma swoje uczucia. Czy to jest człowiek zły, czy dobry. Czy pokrzywdzony. Czy szczęśliwy. Ważne, żeby w każdej sytuacji zachować dystans. Zdrowy rozsądek oraz psychiczną równowagę. Poprosić o ekspres do kawy, kilka powieści i spokojnie, bez stresu przesiedzieć swój wyrok.

 

Oprócz „gwieździstej” obsady, dobrej muzyki i słabego dubbingu (polecam oryginalną wersję językową- podkłady to totalna porażka) fabuła dość ciekawa, po zwiastunach całkowicie nieprzewidywalna.

Nie mając totalnie żadnych oczekiwań w stosunku do tej produkcji, nie wyczekując jej dniami i nocami (zdaję sobie sprawę, że wielu fanów miała wielkie nadzieje) jako totalny laik mogę z czystym sercem polecić Legion Samobójców.

A więc polecam. Ja, Kinga. Dobranoc.

Poprzedni post

0 comments on “SAMOBÓJCÓW LEGION, RAZ”

  1. Ruda Wstążka napisał(a):

    Tak się czaiłam na czyjąś recenzję tego filmu :D Bo komentarze fanów są mało obiektywne, a nikt z moich znajomych jeszcze na filmie nie był.

    1. Londynka napisał(a):

      Jeśli nie jesteś komiksowym freakiem to powinien Ci się spodobać- ja nie siedzę w tej tematyce, myślałam, że „przenudzę się” przez te półtora godziny, a wyszłam z kina w tak dobrym humorze jak nigdy :D także daj znać już po ! ;)

      1. Ruda Wstążka napisał(a):

        Właśnie nie jestem, ale o Legionie sporo słyszałam i dlatego mnie film skusił. Także jak się ogarnę, żeby pójść do kina to dam znać :D

  2. czarrnaodkuchni napisał(a):

    Ja miałam podobnie :) Mój zna wszystkie komiksy, historie bohaterów, czekał na film, od dawna pytał czy pójdziemy. Ja oczekiwań nie miałam żadnych, Wybraliśmy wersję z napisami, więc wrażenia jeszcze lepsze i oczywiście mój znawca zgodnie z głosem światowych krytyków – rozczarowany. A mnie się podobało, 2-godzinny film mnie nie znudził. Barwne postaci, wartka akcja, fabuła totalnie oderwana od rzeczywistości. Ja jestem na tak :)

    1. Londynka napisał(a):

      Widzę dokładnie takie wrażenia jakie miałam ja ! :P Cieszę się, że wieczór na plus ;)

  3. muglova napisał(a):

    Ja komiksów co prawda nie znam, ale filmy tego pokroju uwielbiam. Odkąd zapałałam miłością ogromną do Iron Mana, tak nie odmawiam mojemu Wikingowi absolutnie żadnego filmu z superbohaterami na tapecie. Dlatego z przykrością stwierdzam, że oprócz Harley to się nie postarali. A jeśli podobał Ci się ten, to śmiało sięgaj po inne, bo będziesz miała zapewnione odprężenie. Polecam Deadshota ♥ (oczywiście zaraz po wszystkich częściach Irona :D)

    1. muglova napisał(a):

      Chodziło mi oczywiście o Deadpoola! Z rozmachu poszedł shot, coś mi w głowie chyba siedzi :D

      1. Londynka napisał(a):

        A ja z przyzwyczajenia przeczytałam „-pool”. Może Tobie też się przyda chwila relaksu ale z jakimś jednak shotem :D

    2. Londynka napisał(a):

      Chwilka na relaks chyba się przyda w czasie sesji ;) A Iron man zaliczony chociaż wieki temu- chyba muszę do niego wrócić. Dzięki! :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *