• facebook
  • instagram

2016

W Sylwestra padły dwa kluczowe słowa: skuteczność i produktywność.
Tak na prawdę na tym mogłabym zakończyć ten post. Ten rok taki był. I skuteczny, i produktywny.

Z tymi Świętami mocno czułam, że coś się kończy. Przyszedł czas na podsumowanie. Tylko dzięki temu możemy uświadomić sobie co osiągnęliśmy i ile to tak na prawdę jest czasu. ROK.
Na początku stycznia wydawało mi się, że rok to tylko chwila. Z dniem dzisiejszym oświadczam, że choć czas szybko leci to przez rok może się zdarzyć bardzo dużo.

Post będzie długi, podzieliłam go na kilka części.
Część 1. Czego się nauczyłam?
Część 2. Osiągnięcia i lekcje.
Część 3. Miejsca.
Część 4. 12 miesięcy w fotografiach.
Część 5. Ulubieńcy.

Część 1. Czego się nauczyłam?

Czy Cię to zdziwi, czy nie ale…. zabranianie sobie czegokolwiek jest niedobre.
Zabroniłam sobie kawy na 3 miesiące, sklepowych słodkości i alkoholu na cały rok. Wszystko to spowodowało, że do kwietnia miałam potężnego „doła”, jak mama upiekła ciasto to jadłam kilka kawałków, przez co kilogramów przybywało. Efekty były totalnie odwrotne od zmierzonych. Udowodniłam sobie, że mogę. Teraz następuje pytanie- czy chcę?

Wszystkiego nie da się zrobić ale zrobić można dużo.
Z moich planów i zmagań w tym roku wyszło może z 80%. Chociaż się starałam i próbowałam to zawaliłam rozmowę kwalifikacyjną on-line, przegrałam konkurs, nie zrobiłam wystawy. Arka tekstury umierała, a ja nie miałam czasu na nagrywanie na YouTube. Ale! Warto próbować, bo jeśli się nie próbuje wcale to nie osiągnie się nawet tych 80%. Trzeba wykorzystywać szanse choć wiadomo- nie zawsze mamy pewność, że zakończą się sukcesem.

Czas wolny jest ważny.
Wakacje w domu i dni medytacji nauczyły mnie, że odpoczynek jest ważny. Żeby nie czuć wypalenia zawodowego, irytacji życiem albo znużeniem pracą trzeba mieć wyznaczone chwile w których nie robi się NIC. Spędza czas z rodziną, czyta ulubione książki, gra w planszówki.

Próbowanie nowe rzeczy pokazuje Ci prawdę o Tobie.
W ramach wolontariatu byłam kilka razy w domu starców. Za każdym razem gdy stamtąd wracałam byłam załamana. Ostatecznie stwierdziłam, że to nie dla mnie- zrezygnowałam. I nie karcę się za to, że nie dałam rady. Trudno.
Nie przekonałabym się o tym gdybym nie spróbowała. To doświadczenie nauczyło mnie tyle, że mogłabym zrobić o tym serie wpisów. Polecam.

Wszystko mija. Dbaj o dzień dzisiejszy.
To, że teraz siedzisz przy stole i grasz w karty z rodziną, pijesz kawę ze znajomymi, przytulasz ukochanego to nie znaczy, że tak będzie zawsze. Ludzie pojawiają się w Twoim życiu i odchodzą. Nic nie jest pewne na 100%.

Część 2. Osiągnięcia i lekcje.

Z czego jestem dumna?
Na pewno z obrony, z dostania się na studia do Poznania, z Blog Conference, z prawa jazdy. Wytrzymania roku bez alkoholu i batoników, 3 miesięcy bez kawy. Z pierwszego miejsca w studenckim konkursie. Artykułu, którego byłam autorem, a pojawił się w lokalnej prasie. Aparatu na zębach. Poznania kilku ciekawych ludzi, których podziwiam. Kreatywnie spędzonych wakacji… w rodzinnej miejscowości. Z wycieczek, które planowałam od zawsze, a nie realizowałam nigdy.

Co nie poszło?
Ćwiczenia fizyczne! Na siłowni wytrzymałam do czerwca. Kończę rok z dodatkowymi kilogramami. Jak Bridget mogłabym napisać +kilka kilo ;) Angielski- choć miałam kilka miesięcy regularności to wszystko rozmyło się i odeszło w niepamięć. Od lipca robiłam regres.

Część 3. Miejsca

Nie było spektakularnych zagranicznych voyage’y. Za to była Polska. Pomorze, Śląsk, Wielkopolska. Poniżej mapka miejsc i szybki opis.

mapa.jpg

Moje miasto Trójmiasto dokładnie opisałam. Dni Milczenia również. W Świeciu, mojej „domowej” miejscowości spędziłam najbardziej efektywne wakacje. Pominęłam na mapie Tleń i inne mniejsze punkty. Każdy na pewno ma ukochane miejsca w sąsiedztwie. Chełmno odwiedzam regularnie, Bydgoszcz odwiedzałam. Toruń opisałam- jest cudny. Poznań to nowe miasto na mojej mapie- nigdy nie planowałam się tam zatrzymać- w dodatku aż na kilka miesięcy. Konin to baza wypadowa u Natalii- przed egzaminami, konkursami- dobre miejsce do pracy. Kórnik piękny- w sam raz na spacer z rodziną, tak samo Gniezno i Biskupin. Warszawa była jednodniowa- na warsztatach i jedzonku. Wspominam bardzo pozytywnie. Katowice- opisane. Wrocław na wiosnę i na kilka godzin jesienią. Lubię bardzo. Zawsze lubiłam. Kamienna Góra i Strzegom- to są miejscowości „rodzinne”. Udało się w tym roku zobaczyć wszystkich. Done!

Część 4. 12 miesięcy w fotografiach.

Ja i zdjęcia to nieodwzajemniona miłość. Robię zawsze. Często żałuję jeśli gdzieś nie wypada. Poniżej szybki przegląd 12 miesięcy.

styczen

STYCZEŃ. Zmiana koloru włosów miała zmienić moje podejście do świata. Nie udało się. To nauka do obrony, siłownia co dzień rano. Ostateczna obrona- z impetem, na 5! Ciągła naprzemienna radość i skrajny smutek. Zdrowe, domowe jedzonko. Spacery.

luty

LUTY. Walentynki z Weroniką i „Przyjaciółmi”. Przygotowania do egzaminów wstępnych. Odpoczynek na wsi i spacery. Konin. Poznań. Świętowanie w studyjnym kinie i na sushi. Przeprowadzka do Poznania. Niby wszystko fajnie ale ciągłe pytanie: „gdzie w tym wszystkim jestem JA?”

marzec

MARZEC. Dzień Kobiet w bunkrze na inwentaryzacji. Kino studyjne. Poznawanie nowego miasta przez łzy. Palmiarnia. Nowe kulinarne miejsca. Moja pierwsza rozmowa kwalifikacyjna w Polsce. Ciągłe marzenie żeby znaleźć odpowiedź na słowo „ja”. Dom. Arena Design i wykład. Nowa uczelnia.

kwiecien

KWIECIEŃ. Miłosza pierwsze zawody w bieganiu. Kawa- w końcu kawa! Kawa wszędzie. Dom- wybieranie płytek, kafelek, kolorów. Kawa. Wisienka na torcie: Koncert Adama Sztaby. Trochę mniej płaczu. Angielski, siłownia. Nowi ludzie.

maj

MAJ. Wrocław. Warszawa. Kamienna. Miesiąc rodzinny. Afrykarium jest super! Kórnik ze swoim zamkiem też. Po tylu latach okazało się, że mój rysunek pojawił się na okładce czasopisma dla dzieciaków. Przeglądanie starych fotografii. Rozmowa kwalifikacyjna on-line. Pierwsze egzaminy na uczelni.

czerwiec

CZERWIEC. Sesja. Blog Conference. Oddawanie projektów. Lody. Trasa Laskowice- Poznań. Wesele. Siłownia. Stres zaliczeniami. Jeszcze angielski (u mojego ulubionego korepetytora). Wszystko według jakiegoś planu. Aparat na zębach. Spacer w Wyszynie- dzień później egzamin i kawa ze znajomymi- chwile, których nigdy nie zapomnę. Policzki coraz bardziej suche po łzach.

lipiec

LIPIEC. Powrót do rodzinnej miejscowości. Spacery. Spotkania. Pierwsze jazdy. Dobre jedzenie. Post na blogu, który usunęłam po kilku dniach- nie zgadzał się z moimi moralnymi poglądami. Czas spędzony na tarasie. Rodzina w komplecie. Prezenty. Lody. Praca. Rolki. Dobre książki i ukochane gazety. Przeglądanie starych zdjęć. Inwentaryzacje budowlane. Nowe projekty.

sierpien

SIERPIEŃ. Dalej taras. Dalej praca. Dalej spacery. I budowa domu. Ale i Gdańsk, i Weekend Architektury w Gdyni. Bydgoszcz i nowe miejsca. Dobre książki. I dobre jedzenie.

wrzesien

WRZESIEŃ. Gdynia i medytacje, które coraz bardziej pokazywały mi „ja”. Wycieczka do Katowic. Teatr lalek. Brenna. Spacery. Budowa. Godziny w pociągach i autobusach. Zdany egzamin na prawo jazdy. Rolki i ostatnie promienie słońca.

pazdziernik

PAŹDZIERNIK. Biskupin. Gniezno. Poznań. Przeprowadzka. Nowe mieszkanie. Nowa praca. Uczelnia. Jesień. Spotkania ze starymi znajomymi. Powrót.

listopad

LISTOPAD. Praca. Świecie. Poznań. Uczelnia. Chełmno. Wrocław. „Toruń” w Poznaniu. Jednak był to miesiąc przełomowy. To właśnie w nim uświadomiłam sobie wiele spraw. Straciłam wiele. Zyskałam nowe doświadczenie.

grudzien

GRUDZIEŃ. Poranne roraty. Lekki mróz. Mikołajki na bydgoskim dworcu. Zimowy Poznań. Urodziny. Praca. Dużo pracy. Święta, które są podsumowaniem. Nowe plany. Nadzieje.

Część 5. Ulubieńcy.

W tym roku udało mi się przeczytać 15 książek i regularnie 4 czasopisma, których mam prenumeratę (więc jak już płacę to czytam;)).
Książką roku, bez cienia wątpliwości, ogłaszam „Córkę marnotrawną” Archer’a. Czytałam ją w trakcje wyborów w Ameryce co wzbudziło we mnie ogromną ciekawość dotyczącą historii i polityki. Do tego stopnia, że ulubionym kanałem na YT stał się MaxTVNews.
W wolnych chwilach słucham podcastów- najlepszy to Lepiej Teraz Radka Budnickiego. Żeby nie było- muzyka też mi towarzyszy choć melomanem nie jestem. Płyta roku to Granda Brodki. Słuchałam całą sesję letnią. Piosenka i genialny teledysk roku to Pastempomat Podsiadła. Serial? Jedynym słusznym jest The House of Cards i w tym temacie nic się nie zmieniło.
Jak wiecie telewizji nie oglądam ale do kina lubię chodzić, szczególnie studyjnego (w tym roku udało mi się być około 12 razy). Choć ciężko wybrać mi film roku to chyba jednym z lepszych był Pokój za końcowe słowa głównego bohatera, którymi niewątpliwie się kierowałam: „Nie wiemy co lubimy dlatego próbujemy wszystkiego„.

Nadzieje na 2017?
Byłoby ekstra gdyby produktywność i skuteczność nie spadały ale też w porównaniu do tego roku poprzeczkę zawiesiłam bardzo wysoko (jak na moje możliwości oczywiscie). Postaram się założyć sobie dwie, może trzy najważniejsze rzeczy i nic poza tym. W obecnym roku nadarzyło się tyle nowych możliwości z których skorzystałam, że nie ma co planować więcej. Lepiej korzystać z bieżących ;)

Przeglądając filmy, książki, czasopisma zdałam sobie sprawę, że to był istny chaos. Widać, że byłam mocno pogubiona, zdezorientowana, rozkojarzona. Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że teraz wiem więcej o tym co lubię, czego nie, więc liczę też, że 2017 będzie bardziej ułożony, zdecydowany i konkretniejszy.

Cały czas szukam własnego „ja”. Czuję jednak, że idę w dobrym kierunku do znalezienia odpowiedzi. Podobno szukanie jest drogą, a „pewność jest dla tych co myślą mniej” zatem czy kiedyś będę wiedziała? Nie wiem. Czas pokaże.

Z 2016 rokiem rozprawiłam się na dobre, a teraz pakuję manatki, bo wyjezdzam. Wyjazdem tym chcę otworzyć nowy rok.

A zatem: wszystkiego dobrego dla Was, szampańskiej imprezy i skutecznego 2017!

Ps. Chciałam bardzo podziękować kilku osobom. Obserwując Was mogłam się czegoś nowego nauczyć. Pokazaliście mi nowe drogi. Po prostu byliście. Często we mnie wierzycie. Pokazujecie co we mnie dobre, a nad czym powinnam pracować. Wymienię kilkoro z imienia. Natalia, Pati+Adam, Patryk, Magda, Wera+Mateusz,  Łukasz, Weronika, Paulina, Marceli, Wera.
Dziękuję, że kreowaliście moją rzeczywistość.

Poprzedni post

0 comments on “2016”

  1. Magdalena R. napisał(a):

    Kiniu, bardzo lubię tu wchodzić-Ty wiesz :) Masz rację, to był przełomowy rok, ale chyba pierwszy raz od dawna na plus. Rok temu mniej więcej o tej porze płakałam u Ciebie, że On woli młodszą, że świat się wali, Ty zbierałaś swoje kawałki świata z podłogi, a dzisiaj wszystko jest po prostu… Ok :)

    1. Londynka napisał(a):

      Pamiętam to jak dziś… zrobiłyśmy tak ogromny progres, że aż trudno mi w to uwierzyć ;) Cieszę się i jednocześnie dziękuję, że byłaś! Wierzę w Ciebie i trzymam kciuki :) Do usłyszenia!

  2. Radek napisał(a):

    Podcast Lepiej Teraz jest Radka Budnickiego, a nie Michała Wawrzyniaka. Miło mi, że Ci się podoba. :)

    Pozdrawiam
    Radek

    1. Londynka napisał(a):

      Ale wtopa, przepraszam! Moje roztrzepanie nie zna granic. A podcast genialny- dzięki!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *