• facebook
  • instagram

KOSMATE MYŚLI: KUDŁATY SYLWESTER

Marzyły mi się narty. Na te w Alpach jeszcze mnie nie stać ale w Tatrach też mnie nie było. A, że Kudłaty- znajomy Wery jest od kilku lat organizatorem Sylwestra w Czarnej Górze to spakowałyśmy manatki i zaraz po Świętach wyruszyłyśmy przez całą Polskę.

Przywitało nas Zakopane. Przereklamowane Krupówki. Śnieg i wysokie góry.

Ja pochodzę z Sudetów i stwierdzam, że to jest tylko namiastka.
Karpaty są niesamowite.

Spaliśmy w szkolnych klasach. We wspólnej kuchni szykowaliśmy śniadania. Obiady jedliśmy w Karczmach i na stokach. Tyle serów, oscypków, góralskich placków, pitnych miodów i grzańców już dawno nie pochłonęłam.

W Sylwestra o 24:00 na Górze Milenijnej wypiliśmy szampana patrząc na rozgwieżdżone niebo i kolorowe fajerwerki nad małymi domkami. Gdy nie jeździliśmy na nartach, graliśmy w planszówki i oglądaliśmy filmy z Górskiego filmowego festiwalu. Polecam film „Jerzy” opowiadający niesamowitą historię Kukuczki. Dobre zdjęcia. Ciekawie nakreślona sytuacja polityczna w Polsce.

Trzeciego dnia wybraliśmy się na spacer. Wspięliśmy się na Turbacz (1310 m.n.p.). Trasa dla przeciętniaków, bo dałyśmy z Werą radę, a ze wspinaczka niewiele mamy wspólnego. Gdy tylko dotarłyśmy do schroniska- totalnie zgrzane zamówiłyśmy… uwaga! mrożoną kawę. Kto by pomyślał, że przy -16 stopniach pierwsze o czym pomyślimy to lody.

1 stycznia po skrajnie nieprzespanej nocy wygrzewaliśmy się na termach w Gorącym Potoku. Później, w doborowym towarzystwie, zajechaliśmy do karczmy „Pod mostem” gdzie zjadłam pysznego pstrąga popijając „babską” herbatą z malinową nalewką.

Wracałyśmy do domu 15 h. Jeśli słyszeliście o jakiś korkach z Zakopanego do Krakowa- to ja w nich stałam. A później w kolejnych. I jeszcze jednych.

Teraz jestem już w domu. Zestresowana zbliżającą się sesją staram się wrócić do życia.

Cały czas jednak mam z tyłu głowy te wesołe wieczory. Na wyjeździe nie znałam nikogo, a wszyscy stali się nagle tak bliscy. Ciężko było się żegnać.
Poznałam Janka, którego celem na ten rok jest przeżyć „dzień bez nocy” i niedługo wybiera się rowerem za koło podbiegunowe. Mieszkałam z dziewczyną, której szczęście jest wielkie dlatego robi małe kroki (Śmiałyśmy się tak rozmawiając o przyszłych partnerach). Maćka, który grając w Tabu słowo jemioła poetycko tłumaczy „pod tym zakochani mogą zbliżyć swoje usta.” Wróciła mi wiara w prawdziwą miłość patrząc na Sonię i Tymka. A sam Kudłaty- człowiek orkiestra- i festiwale ogarnia, i wyprawy. Narty mu nie obce, kajaki również, a z deski snowbordowej nawet szkolenia robi.

Życie biegnie. Ludzie przychodzą. Jest smutno, bo odchodzą. Ale tylko w konfrontacji z innymi możemy na prawdę poznać siebie. Dlatego warto. Bez względu na konsekwencje.

1

Zakopane Krupówki. 8:00 rano. Ładnie to tam jednak nie jest. Problem reklamy w mieście jak widać jest wszechobecny… a szkoda.

Widoki z okna. Kto nie widział śniegu ten patrzy!

Widoki z okna. Kto nie widział śniegu ten patrzy!

Narty dzień pierwszy. Wstyd się przyznać ale dzieciaki jeżdżą pewniej ode mnie. Widoki z karczmy.

Narty dzień pierwszy. Wstyd się przyznać ale dzieciaki jeżdżą pewniej ode mnie. Widoki z karczmy.

5

Wracamy z nart. Przed pierwszym filmem z górskiego przeglądu.

5

Wyprawa na Turbacz.

img_5582

4

W trakcie wyprawy i szczyt. Wyżej nie było już nic.

18

Czy to góry czy już chmury?

15

21

Sylwestrowa noc. Niestety mój „sprzęt” nawet w 2% nie oddaje efektu.

6

Na ukochanych termach było na prawdę gorąco ;)

7

Ostatnie zdjęcie. Bye bye.

Poprzedni post
Następny post

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *