• facebook
  • instagram

PAULINKO, NIE

Paulinko, nie wolno„, „Paulinko, uważaj, bo panią uderzysz„, „Paulinko, proszę bądź ciszej„, „Paulinko, co robisz?!„, „Paulinko, nie mów tak głośno„.

Przepełniony pociąg. Trasa Poznań- Gdynia. Wesoła rodzinka: mama, tata, nastolatka
i urocza czterolatka.
Tak sobie patrzę na małą- śliczna, ciekawa świata dziewczynka. Swoimi niebieskimi oczami bacznie obserwuje nowych podróżujących. Co chwilę podśpiewuje, przegląda książeczki, opowiada wierszyki.

Paulinko, czemu tak krzyczysz, przeszkadzasz.

Dziecko przemęczone podróżą nie może usiedzieć na miejscu.
Pyta ciekawsko:”A kiedy te panie wysiądą?” Na co mama: „Nie wiem, zapytaj się Pań sama.” Rumieniec oblał dziecięcy policzek. Więc tata stanowczo: „Paulinko, no nie bądź nieśmiała.

I tym własnie oto sposobem mała dowiedziała się, że jest niegrzeczna (przecież się kręci na fotelu), wszystkim przeszkadza (nikt nie zwracał na nią uwagi), za głośno mówi (część osób w przedziale miała ubrane na uszach słuchawki) i uwaga! że jest osobą nieśmiałą.

A później mamy problem z pewnością siebie i samoakceptacją.
Dziecko jest jak eksperyment. Uważaj co mówisz. To Ty kształtujesz jego osobowość.

Poprzedni post
Następny post

0 comments on “PAULINKO, NIE”

  1. Mr Nobody napisał(a):

    Z jednej strony analizując takie zachowanie wydawało mi się, iż w dzisiejszych czasach rodzice są ” bardziej świadomi” .Wychowują swoje dzieci zważając na ich postępowanie, poświęcając im więcej uwagi. Uważałem to za takie nowoczesne, że rodzic przeznacza tyle czasu swoim pociechom i je po prostu uczy kulturalnego zachowania w konkretnych sytuacjach. Z drugiej jednak strony, zastanawiam sie czy tacy rodzice nie tworzą społeczeństwa skaleczonego nadmierną matczyną troską. Mogłbym stanowczo stwierdzić, iż ich wychowanie jest złe, zaś sam nie mam w tym temacie doświadczenia więc równie dobrze mogę sie nie wypowiadać:). Lecz pomijając ten fakt i opierając się jedynie na mej obserwacji uważam, że to pokolenie mając w pamięci swoje dzieciństwo chce przyśpieszyć swoim dzieciom pewien etap „dzieciństwa”… Uważa, że te dzieci są tak cudowne, tak mądre i nieomylne ( bo przecież są ich dziećmi), że nie mogą zachowywać sie jak typowe ciekawe świata narybki, tylko jak wykwalifikowani absolwenci uczelni. Żyjemy w czasach, w których „mieć” nie oznacza posiadania cudownego mieszkania i auta ale i dziecka , które jest wizytówką samych nas… Są dwie opcje. Albo z tych dzieci wyrosną stłamszone istoty zamknięte na relacje między ludzkie albo postaci bardzo ukierunkowane, stanowcze, wiedzące czego oczekują od życia ( przez wpajane od młodości ideały)… Ach … Dowiemy się za kilka lat;)

    1. Londynka napisał(a):

      Nie mogę się z tym nie zgodzić ale powtarzając dziecku takie rzeczy nakierowuje się jego myślenie dzięki czemu ono bedzie w ten, a nie w inny sposób myslalo.
      Po jakiejs godzinie podróży mała nie wytrzymała i do mnie podeszła zagadując. cała drogę grałyśmy w karteczki na których były zgadywanki. Mama co chwile do niej mówiła: „nie, to nie, jesteś na te zagadki jeszcze za mała”, a ja starałam się jej udowodnić, że zna odpowiedź, bo przecież jest mądrą dziewczynką- i sprytnie nakierowywalam ją na rozwiązania.
      Co w takim przypadku jest dla niej lepsze?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *