• facebook
  • instagram

ARCHIWIZACJA

„Dane telefonu archiwizowano 54 tygodnie temu. Czy chcesz zrobić to teraz?” Na ekranie wyświetliła się nieśmiała propozycja…

„Oczekujące uaktualnienia: 23. Uaktualnij teraz.” Przeładowany sprzęt tym razem posłużył się rozkazem.

„Już dobrze”– myślę sobie- „dlatego uparciuchu ostatnio odmawiasz posłuszeństwa…” Wykupuje dodatkową pamięć- klik. Uaktualnienia- klik. Usuwam aplikacje z których nie korzystam od kilku miesięcy. Klik. Działa.
Jak nowy.
Pozamiatane.

***

„Hm no przykro, że nie będziesz z nami współpracować. Tylko powiedz, co Ty na tej wiosce będziesz robiła?”

***

„Kinia, jak tak Ciebie słucham to ciekawe masz pomysły. Tylko skreśl z tej listy chociaż trzy.”

***

Rozpędziłam się tak, że moje życie przypomina maraton, a ja postanowiłam przebiec go sprintem. Otrzeźwiałam przez chwile rezygnując z jednej rzeczy, a później żeby nie marnować czasu wzięłam pięć kolejnych.

Od kilku miesięcy zapomniałam co to dieta. Biegać byłam w grudniu, a z Mel B spotkałam się jakieś kilka mocnych tygodni temu. Pędzę…pędzę… pędzę. Nie ma szans na cotygodniową medytacje, bo… pędzę…

***

A teraz leżę z wypiekami na twarzy, gorączką. W kręgosłupie coś strzyknęło, oczy przekrwione. Cellulit na udzie.

Tylko, niestety, organizm nie działa jak za sprawą cudownej różdżki. Jednym kliknięciem pamięci dokupić się nie da. Ładowarką baterii podładować też nie.

Tam, w kącie, walizki czekają na kolejne pakowanie. Wracam na tę wieś moją.

 

 

***

EDIT: Kilka godzin po tym wpisie dzielnie siedziałam z kroplówką w toruńskim szpitalu.

EDIT 2: Jestem już na „tej wsi mojej”, czuje się o wiele lepiej i (o zgrozo) zapomniałam o chorobach- znowu mam ochotę wziąć rozpęd.
Słabo wyciągam wnioski z doświadczeń ;)

 

 

 

 

 

Poprzedni post
Następny post

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *