• facebook
  • instagram

SZTUKA KOCHANIA

Widzieliście historię Michaliny Wisłockiej?

Bawią mnie te posty w mediach społecznościowych jak to wszyscy podziwiają, czytają, są znawcami tematu. Świadomi. Ukulturowieni.

Prawdą jest, że mało kto z mojego pokolenia wiedział kim była Michalina Wisłocka i że jakąś książkę wydała. (hm… a może to ja taka niedoedukowana żyłam?)
Brawa dla twórców- że temat wyciągnęli, poruszyli, uświadomili młode pokolenie, poza tym robiąc świetną reklamę tej, niepopularnej już, książce.

Film. Dobry. Nawet bardzo. I nie tylko dlatego, że mówi o tym, że seks jest ważny.
Dobrze wyreżyserowany, przyjemnie się patrzy.
Cofamy się do kultury znanej naszym babciom. Świetne stroje. Klimat dancingów, komunistycznej władzy, tematów „tabu”- bo nie wypada, bo kościół, bo władza.

A wszystko dopełnia genialna muzyka (Radzimir Dębski, Ania Rusowicz). Lekki jazz, spokojne klawisze, rytmiczne melodie.

Co podobało mi się jeszcze? Sama Michalina- kobieta inteligentna, bystra. Jestem ciekawa na ile pokazana była przez pryzmat reżysera, a ile było jej „w niej”. Dążyła bezkompromisowo do celu. Wiedziała czego chce… Walczyła o swoje marzenia i o świadomość naszego zaściankowego państwa. Niejako potwierdziła mi, niestety, że człowiek walczący, to człowiek samotny…

I kolejne, filmowe „niestety” pod którym dwiema rękoma mogę się podpisać- ukazanie samej miłości. „Sparzony” umysł, po tym filmie utwierdził się, że dobrze myśli.
Związek to fascynacja, która trwa i jak wszystko…. kiedyś się kończy.

Bo czy mówiąc „kocham” obiecujesz, że to na zawsze?

***

A więc z okazji walentynek życzę: „oby się nigdy nie skończyło”… albo chociaż: „chwilo trwaj!” ;)

Poprzedni post
Następny post

9 comments on “SZTUKA KOCHANIA”

  1. Ruda Wstążka napisał(a):

    Nie no, wydaje mi się, że część ludzi jednak kojarzyła nazwisko Wisłockiej :D Chociaż dobrze móc dopasować nazwisko do jakiejś historii, przy filmie „Bogowie” nie było problemu – Religę chyba każdy widział, przynajmniej na tym sławnym zdjęciu. A Wisłocką?

    1. Londynka napisał(a):

      A widzisz, czyli jednak dobrze, że przeszło mi przez myśl, że to może tylko ja niedoedukowana jestem… ;)
      Good question! Czytałam w jednym z wywiadów, że nawet twórcy nie byli pewni jak ona wyglądała w tym czasie, bo mało z tego okresu jest jej zdjęć.
      Swoją drogą- wiesz czemu nosiła chustę?

      1. Ruda Wstążka napisał(a):

        Od razu niedoedukowana… :D Bez przesady. Ale książki w rękach nie miałam i nabrałam poczucia, że powinnam, więc film się na coś przydał.
        Zdaje się, że w ogóle nie za dużo mówiono o jej życiu. Ale że zdjęć nawet nie było za dużo to już w ogóle trudno musieli mieć przy robieniu filmu.
        Właśnie nie wiem :D

        1. Londynka napisał(a):

          Zatem przeczytajmy razem, może z tą chustką się coś wyjaśni ;))

  2. Magda napisał(a):

    Ponoć Sadowskiej udało się uchwycić prawdziwą Wisłocką, łapaj artykuł :) http://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,21301895,corka-michaliny-wislockiej-o-matce-w-milosci-zachowywala.html

    1. Londynka napisał(a):

      Miałam zabrać się za pracę, a przeczytałam od deski do deski. Dzięki ;)
      A Tobie jak podobał się film?

      1. Magda napisał(a):

        Nie byłam :P

  3. Moni - Paris by Moni napisał(a):

    Jak tylko bede w Polsce to chce zobaczyc ten film. Sluchalam do tej pory tylko muzyki z filmu i jest faktycznie magiczna. Lubie historie o silnych i madrych kobietach, zawsze podnosza mnie na duchu :)

    1. londynka napisał(a):

      Polecam, bardzo uczący! Daj znać jakie będą Twoje przemyślenia ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *