• facebook
  • instagram

TO TYLKO

Trasa Wrocław- Poznań. Zima. Wielka teczka, nieprzespana noc i brak miejscówki w pociągu. Stoję dzielnie miedzy otwierającymi się drzwiami niezbyt przyjemnie pachnącej toalety, a tymi do dużego przedziału. Obok mnie trzy inne duszyczki. Totalny tłok. Wszystko rozgrywa się na jakichś 5 m2.

Zmęczenie? Jest. Rozdrażnienie? Jest. Fetor? Jest.
Ale stoję dzielnie, bo przecież mam gdzie teczkę odłożyć, nikomu nie wadzi. Przeciskać się nie muszę. Kombinować z szukaniem miejsca nie będę, bo sprawę mogę pogorszyć. Jednym zdaniem: Jest chuj*wo ale jest stabilnie.
To tylko trzy godziny. Wytrzymam.

Pół godziny później.
Nuda. Nic nie poczytam, bo ledwo stoję. Podcastów nie posłucham, za głośno.
Nogi bolą. Głowa też. Ale to tylko 2,5 h godziny. Wytrzymam.

Zmęczenie? Jest. Rozdrażnienie? Jest. Fetor? Jest.

Ale jest też stacja na której wchodzi dwóch totalnie nietrzeźwych typów, a higiena ich jest bardzo wątpliwa. Co lepsze- rozpoczynają inteligentną rozmowę o życiu.

Kinga, gorzej już nie będzie, nawet jeśli teczkę wyrzucisz przez okno.” podpowiedziało wewnętrzne „ja”. A sama dodałam: „I nawet jeśli sama przez nie skoczysz„.

***

Pół godziny później.
Kinga siedzi wygodnie. Na uszach słuchawki. Oczy zamykają się w rytm jadącego pociągu. Pełen relaks.
Teczka leży bezpieczna z innymi bagażami. Nie stresuję się niczym.
Odpływam.

***

A więc co się stało?

Gdy zobaczyłam dwóch totalnie nietrzeźwych typów, którzy wygłaszali swoje życiowe mądrości, nie wytrzymałam. Zabrałam manatki i wyszłam. Zrozumiałam, że takiej sytuacji już nie zniosę. Poprzednia nie była komfortowa ale ją akceptowałam, jednak gdy się pogorszyła coś we mnie pękło.

Po prostu musiałam znaleźć dla siebie miejsce gdzieś indziej. Nie potrafiłam zacisnąć zębów, stać tak do końca podróży.

Wzięłam teczkę i ruszyłam przed siebie. Czy znajdę inną przestrzeń, czy nie, wiedziałam, że nie mam wyboru. Już po chwili okazało się, że jedyne wolne miejsce siedzące w całym wagonie było niecałe 3 m od mojego poprzedniego lokum.

Tym oto sposobem resztę podróży jechałam w ciszy, spokoju, świeżości.
W sumie to powinnam podziękować tym dwóm panom, że uratowali mnie od wyprawy w hałasie, fetorze, na stojąco. Na rzecz pełnego komfortu.

Lepiej dla nas, gdy podejmujemy działania zanim „dwóch takich” pojawi się na horyzoncie. Nie warto przytakiwać na półśrodki. Bo przecież jest w miarę wygodnie. Bo jest chuj*wo ale stabilnie. Bo mogłoby być gorzej.

Bo czy opłaca się pytać:
To tylko życie. Wytrzymam.
?

Następny post

2 comments on “TO TYLKO”

  1. Kasia napisał(a):

    Kinia! Uwielbiam Twoje wpisy :) Trafiłaś w samo sedno.

    1. londynka napisał(a):

      Miło, że tu zaglądasz!
      (choć im częściej mam świadomość, że czytają mnie moi znajomi to:
      po pierwsze- coraz bardziej się stresuję tymi postami,
      po drugie- czasem jak z kimś rozmawiam jestem zdziwiona, że tyle o mnie wie,
      po trzecie- jak dostaję takie wiadomości jak ta Twoja to mega mam radochę, że komuś się podoba).
      Pozdrowionka ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *