• facebook
  • instagram

POMYSŁ

Pani szczęścia nie życzę, bo z takimi pomysłami to pani szczęścia nie potrzeba”
rzekł jeden z członków komisji gratulując mi uzyskania tytułu magistra.

***

Temat pracy dyplomowej to było coś, nad czym myślałam długo. Nawet bardzo. A w ostatniej chwili totalnie zmieniłam.

Miał to być projekt Domu Starców. Wiedziałam to już przed tym jak poszłam na studia. Żeby wczuć się w klimat odwiedziłam kilka razy takie miejsce, a wizyty tam kończyły się wieczorami pełnymi smutku i kontemplacji.
Odkryłam, że ludzie w Domach Starców są… znudzeni. Starzy. Bez perspektywy na jakiekolwiek zmiany.

Czułam zgrzyt. Bo niby zależało mi na tym, żeby im pomóc ale owoc tych wizyt zawsze był dla mnie negatywny w skutkach.
Byłam przygnębiona.
A ostatnim projektem na studiach chciałam się „pobawić”. Miał mi sprawiać radość.

Pomyślałam, że miejsce, które zintegrowałoby starszych z młodymi byłoby strzałem w 10. Więc Muzeum Designu w centrum miasta- to byłoby coś.

Przez dwa miesiące przeglądałam inspiracje. Artykuły. Badania na temat tego jak sztuka wpływa na percepcję, a percepcja na sztukę. Zastanawiałam się czy jest ona monologiem czy dialogiem. Jak połączyć ze sobą młodość i starość.
Do konsultacji z promotorem przynosiłam zdjęcia „Case studies” jakichś zagranicznych realizacji.

Bardzo czułam to, co chcę projektować ale totalnie nie wiedziałam jak. Szukałam drogi. Jednak jednego byłam pewna- tematu.

Któregoś majowego już popołudnia, przekonana o temacie, nie mająca idei, nagle pomysł wpadł mi do głowy i już nie widziałam innego rozwiązania.

Na kolejne konsultacje przyniosłam gotowy projekt.

Całkiem tak jak w życiu- wydaje nam się, że wiemy co robimy.
Później to zmieniamy, bo czujemy, że nie tą drogą poszliśmy. A jak już się odważymy na zmianę i zaczniemy szukać rozwiązania na obrany kierunek to wszystko jest proste. Logiczne. Wystarczy pomysł.

A teraz już jestem po obronie. Pora na kolejny.

Poprzedni post

2 comments on “POMYSŁ”

  1. Holly napisał(a):

    Wpasowanie nowoczesnego budynku w pejzaż klasycznego miasta z zabytkową kubaturą to mega wyzwanie. Kojarzysz Filharmonię Szczecińską? Ona to dopiero wzudzała emocje i do dziś trwają spory czy pasuje, czy nie przyklejona do czerwonej cegły z zębem czasu.
    Co do oleju marchwiowego, to po prostu smaruję nim ciało, jak balsamem. Pozdrawiam 🙂

    1. londynka napisał(a):

      Pewnie, że kojarzę (i mam nadzieję, że w tym roku uda mi się zobaczyć ten obiekt) 😉 Ja lubię nowoczesne, niesztampowe rozwiązania 😉
      Dzięki!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *