• facebook
  • instagram

NADPROGRAMOWY BURGER

Słońce za oknem. Monitor przed oczami.

Gdy wybiła 17:00 nie marzyło nam się nic więcej jak dobre jedzenie. A że Wrocław i Rynek blisko to wybrałyśmy polecaną miejscówkę. Oprócz sałatek serwowali buły maślane z kaczką… tak właśnie skończył się diety dzień… drugi.

Z potężnymi wyrzutami sumienia weszłam do mieszkania i pomyślałam:
„Ciężko jest… sobie odmówić.”

Żeby przyćmić echo męczące mnie z tyłu głowy, nieśmiało włączyłam Chodakowską i powyginałam się na macie. Ten fakt uświadomił mi, że bardzo długo nie uprawiałam żadnego sportu choć codziennie katuję mój kręgosłup 8 godzinami przed biurkiem.

Tak jak jeden nadprogramowy burger nie sprawi, że przytyjemy, tak samo 40 minut z Ewką nie sprawi, że schudniemy. 

A efektem tej całej „diety” jest suma wyborów. Codziennych wyborów.

Poprzedni post

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *