• facebook
  • instagram

POCZTA

Zimno. Jakieś – 6 jest. Jest już ciemno, po 20:00.
Dość lekko jestem ubrana, wszak po angielskim truchcikiem do domu był plan.
„Przejdę tylko jedno skrzyżowanie” myślę sobie i ruszam.

-Ja bardzo panią przepraszam– słyszę za plecami głos- Gdzie do poczty, bo ja nie wiem- odezwała się wątłym głosem babunia.

Ja akurat wiem, bo kartki na święta stamtąd nadawałam.

Tu za rogiem zaraz, przejdzie pani przez ulicę i tam jest– wskazuję zamarzniętym palcem z myślą, że zaraz pobiegnę.

Ale coś nie daje mi spokoju. Widzę zmieszanie w jej oczach.
Spojrzałam jak kobieta ubrana: wiosennie to nadto powiedziane.

Aha. Mamy przypadek co najmniej trudny.

Kobieta koło 80-tki. Nie wie gdzie jest. Nie wie pod jakim adresem mieszka.
Poczta to jedynie co jej się kojarzy: „że gdzieś niedaleko”.

Stajemy pod pierwszą klatką w domniemanym budynku.

Nie, ja tu nie mieszkam.

Druga nie. I ostatnia też.

„Co ja mam zrobić?!” myślę sobie z mrozu już w lekkiej panice.
„Ta Pani się zaziębi, musimy chociaż wejść do jakiejś klatki się ogrzać, przecież kręcę się z nią bez celu już z 30 minut, zadzwonię chyba na policję”.

Już wyciągnęłam telefon aż nagle, sąsiadka poznała kobietę: Stasia…? A czemu tu stoisz
Stasia sił nie miała już żeby całą historię opowiedzieć, więc posłużyła się mną.

I tym sposobem zostałam mediatorem.
Teraz już pije ciepłą kakao. A ja truchcikiem wróciłam do domu…

***

… gdzie się gorzko popłakałam.

Bo po 1: co to dom, gdy w środku nie ma nikogo?
Bo po 2: na ulicy mnóstwo osób ale nikt nigdy nie widzi. Wszyscy się spieszą.
Bo po 3: starość.

***

Czasem świąteczne kartki ratują komuś życie.

Poprzedni post
Następny post

One comment on “POCZTA”

  1. Marta napisał(a):

    Smutny, a zarazem piękny wpis. Jesteś niezwykle wrażliwą osobą, dlatego umiesz dostrzegać innych ludzi wokół.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.