• facebook
  • instagram

SZCZYTY

Piątek 17:00. Sms od Justyny: „Kinia, jedziemy na Śnieżkę jutro. 7:30 Małopanewska”.

***

Mamy jasno postawiony cel: zdobycie szczytu Śnieżki niebieską trasą.
Najlepiej koło 13:00.

Tym prostym sposobem idziemy pod górkę. Jak to w życiu bywa- bywa ciężko.
Jeśli mamy siłę, rozmawiamy. Jeśli nie mamy, idziemy w milczeniu.

Ale nie poddajemy się, bo pogoda sprzyja, a poza tym Śnieżka to idealna jest na taki, jak to określiła Agata, typowy weekendowy spacer po górach.

7

Gdy nogi dają się we znaki, trafiamy na Mały Staw i robimy przerwę na kanapki.
Jest przyjemnie. Świeci słońce, przegryzam pyszną bułkę. Wcale nie mam ochoty iść dalej. A nagle rozlega się: „komu w drogę!„.
Dziewczyny zarządzają kontynuację wędrówki.
Było tak wygodnie… po co to zmieniać?
A no po to, że celem jest sam szczyt.

1

9

Jestem zmęczona. Przez chwilę żałuję, że nie zdecydowałyśmy się podjechać kolejką krzesełkową. Minęłyśmy schronisko i wyciąg. Nieczynny.
Całkiem jak w życiu. Czasem się zdarza, że mamy duże od innych wsparcie i większe możliwości. Czasem nie są one dla nas dostępne.
Wtedy trasa, która mogłaby być łatwiejsza, jest dłuższa i bardziej męcząca. Za to satysfakcja podwójna.

4

Tak idąc i myśląc, uświadomiłam sobie, że przydatny był zróżnicowany teren. Potrzebne nam były odcinki płaskie i z górki.
Na prostej drodze nabierałyśmy wigoru. I rozmowa się kleiła, i żwawsze się robiłyśmy. Jakoś łatwiej było wyobrazić sobie zdobycie góry, mając chwilę na spacer, a nie ciągłą wspinaczkę.

Gdy wiało, zapinałyśmy kurtki, gdy przestawało, byłyśmy całkowicie zgrzane. Jednak pogoda była dla nas bardzo przychylna. Świeciło słońce, a kilka chmur na niebie nie psuło humoru. Gdyby było inaczej, najprawdopodobniej wykorzystałybyśmy ten dzień w inny sposób. Jednak pogoda umożliwiała nam osiągnięcie obranego założenia.

2

O! Tamta ścieżka też wydaje się ciekawa.- Justyna stwierdziła z zastanowieniem.

I wtedy pomyślałam:
– No tak, ale nie jest Twoja.

Mamy dużo opcji wyboru. W życiu również możemy robić praktycznie wszystko.
Żeby jednak cokolwiek osiągnąć, trzeba wybrać trasę i być konsekwentnym.
Bezkompromisowo szłyśmy niebieskim szlakiem.

8

11

Po drodze zachwycały mnie widoki. Gdy stawałam, by zrobić zdjęcie, bardzo ciężko było mi nadrobić stracony czas. Musiałam iść szybciej albo godzić się z tym, że idę ostatnia. Był jednak jeden znaczący plus- mimo tego, że dziewczyny były w wędrówce dalej, to ja miałam zachowany w pamięci telefonu krajobraz, który dzięki temu zostanie ze mną na dłużej. Zatem warto chwilę przystanąć, pozachwycać się tym, co nas otacza.
W konsekwencji przebyć swoją drogę dłużej jednak wyraźniej wszystko zapamiętać.

5

Ostatnia prosta!– krzyknęła optymistycznie Anett.
Szkoda, że pionowa.– odpowiedziałam mętnie.

Byłam zmęczona, a widząc tę ścieżkę lekko przerażona. Kondycja nie ta, widoki zadowalające, a w głowie konflikt: „po co sie tak męczyć”, na przemiennie z: „już tak blisko, bez sensu rezygnować”.
Zazwyczaj przed samym sukcesem jest największy kryzys.
Jasno postawiony cel rozwiewa wszelkie wątpliwości.

Po trzydziestu minutach dotrałyśmy na szczyt.

6

IMG_5192

Ta wędrówka to całkiem jak życie. Wyznaczamy sobie cel. Gdy osiągamy życiowy szczyt, zaczynamy powoli schodzić z tej góry, stopniowo mając mniej siły i energii. Ciesząc się tym, co osiągnęliśmy i godząc się na to, że czas na Ziemi mija, a przed nami kolejna przygoda. Wchodząc, możemy pytać o rady tych, których mijamy. Schodząc, sami możemy ich udzielać.
To, ile z tej wędrówki wyciągamy, zależy tylko od nas.

Faktycznie. Życie jest drogą.

3

PS. Jestem ciekawa czy mój kochany Wrocław jest szczytem, czy przerwą na łyka wody.

Poprzedni post
Następny post

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *