• facebook
  • instagram

KRAKÓW W PAKIECIE

Powiem szczerze, że lubię Wrocław, ale przy Krakowie wymięka.

***

Gdy Ania zaproponowała weekend w Krakowie, to wahałam się zbyt długo z zakupieniem biletów.

Grafik w pracy napięty, z zadaniami tyły, finansowo też mogłoby być lepiej. Ale, że Kraków na mojej liście od dawna, a na Dzień Dziecka wypada zrobić sobie prezent… w czwartkowy wieczór witałam się już z nimi na miejscu.

I wiesz co?

Nie ma nic lepszego niż oprowadzanie przez rodowitych krakowiaków, których pasją są… podróże.

Przez cały weekend grafik miałam wypchany po każde 10 minut, a wyglądał on mniej więcej tak:

Dzień 1. Piątek.

Muzeum Narodowe i wejściówka na wszystkie wystawy. O ile Design po ’89 całkiem mi się podobał, o tyle Wyspiański rozłożył mnie na łopatki. Na prawdę ciężko było przebić już cokolwiek. Manggha muzeum trochę się rozczarowałam. W Balu zjadłam obiad. A do MOCAKu nie miałam siły już iść. Ale poszłam. Architektura wyborna, a wystawy ciekawe, więc i energia wróciła.

Po tym wszystkim wybraliśmy się spacerkiem na Kopiec Kraka, gdzie obserowaliśmy burzę. Stamtąd prosto nad nadwiślańskie piwo „z widokiem” do FORUM przestrzenie, gdzie wspomniana nas dosięgła. I tak totalnie mokrzy, ale szczęśliwi, dyskutowaliśmy do późnych godzin nocnych, przechodząc z błahych, do zbyt ciężkich, jak na tę godzinę tematów.

Dzień 2. Sobota.

To był Kraków w pigułce. Widziałam Plac Matejki. ASP. Dach Akademii Muzycznej też, chociaż robił on mniejsze wrażenie niż widok z niego. Teatr Słowackiego. Mały Rynek z wodną kurtyną i oczywiście Rynek Główny z wymarzoną Bazyliką Mariacką.
Weszłam do Kościoła. A jak już weszłam, to zamarzyłam zrobić zdjęcia, więc musiałam kupić pozwolenie. Pani rozmienić gotówki nie miała jak, więc podeszłam do Pana i… to był strzał w dziesiątkę! Ów Pan, a po godzinie już Przemek, oprowadził mnie po całym Kościele wskazując bardziej i mniej ciekawe fakty z historii. Sama sobie zazdrościłam takiej indywidualnej wycieczki :D Gdy wyszłam moi kochani, rodowici przewodnicy zabrali mnie na kapitalne gruzińskie jedzenie. To się nazywa „pakiet” od życia.

Odkryłam, że dużo uroku ma chodzenie z parasolką w deszczu. Planty to istny azyl, a Pałac Szczepański, Bunkier Sztuki oraz sam Barbakan i Brama Floriańska to miejsca, które idealnie nadają się na ciepły, letni spacer.

Wieczorem wybraliśmy się na Paradę Smoków organizowaną przez teatr Groteska. Smoki z Dziennika Marco Polo przedstawione na tle fajerwerków, wizualizacji świetlnych i wodnych robiły pio.ru.nu.ją.ce wrażenie. I nawet pogoda dopisała.

01-IMG_7440

Let’s beginning to start!

02-IMG_7323

03-blog kraków7

05-IMG_7380

04-IMG_7360

08-IMG_7421

Mają?

09-IMG_7455

10-IMG_7460

11-IMG_7466

Muzeum Manggha Isozakiego jest na liście „1001 buildings you must see before you die”.  Odhaczone!

12-blog kraków

14-IMG_7478

13-IMG_7474

17-IMG_7503

16-IMG_7498

20-IMG_7538

19-IMG_7513

22-IMG_7551

25-IMG_7568

O ile „tyły” MOCAK’u fotografuje się bardzo fajnie, o tyle elewacja frontowa jest trudna do uwiecznienia – a tu śmietnik, a tu znak drogowy. Wielka szkoda. Chociaż z drugiej strony… czy w tym budynku są jakieś „tyły i przody”?

26-IMG_7582

A tu już Kopiec Kraka.

27-IMG_7597

29-blog kraków1

30-IMG_7627

31-IMG_7636

32-IMG_7678

Ranek. Sobota. Tauron Arena.

33-IMG_7704

34-IMG_7722

35-IMG_7735

Wyobraź sobie, że ja pierwszy raz w życiu zjadłam obwarzanka! Zakochałam się od pierwszego kęsa…!

 

36-IMG_7778

Tu zakochałam się po raz drugi tego dnia.

38-IMG_7819

39-IMG_7824

40-IMG_7831

Bardzo. Ale to bardzo chciałam zobaczyć ten pawilon.

41-IMG_7845

42-IMG_7872

43-IMG_7883

44-IMG_7907

45-IMG_7918

Dzieci smoków się nie boją.

47-blog kraków2

A przy Muzeum Archeologicznym mają najelpiej zaprojektowany plac zabaw jaki kiedykolwiek w życiu widziałam.

48-IMG_7942

49-IMG_7959

50-IMG_7978

51-blog kraków6

52-IMG_8034

53-IMG_8054

57-IMG_8172

56-blog kraków3

A tu już Rynek nocą. Po paradzie.

Dzień 3. Niedziela.

Po niedługim śnie leniwie zwiedzaliśmy urokliwy Kazimierz. Chwile przed tym miałam okazje przejść się Parkiem Jordana i z bliska zobaczyć Stadion Wisły Kraków. Teraz już też wiem, czym są krakowskie Błonia. Weszliśmy do Audiorium Maximum UJ’otu. Aż ostatecznie pojechaliśmy na Kazimierz. A tam wszędzie, wszyscy, z zapiekankami.

Nadwiślański brzeg i słoneczna pogoda urozmaiciły nam popołudniowy spacer.

W godzinach wieczornych, w porze, kiedy już nie kupisz obwarzanków na głównym, wsiadłam do autobusu, by po trzech godzinach ponownie znaleźć się w kochanym Wrocławiu i tylko na chwilę wrócić do codziennej rzeczywistości.

Z perspektywy czasu zastanawiam się, co tak naprawdę było fajniejsze – czy to miasto, czy Ci moi przewodnicy. Zdecydowanie! Kraków poleca się zwiedzać w miłym towarzystwie.

58-IMG_8203

59-IMG_8209

Kierunek: Circoteka.

60-IMG_8220

62-IMG_8270

61-blog kraków4

Are you going to fall?

63-IMG_8288

65-IMG_8296

64-blog kraków-001

66-IMG_8324

67-IMG_8331

68-IMG_8347

69-IMG_8338

71-blog kraków5

72-IMG_8384

73-IMG_8394

Ostatni przystanek. Ostatnia kawusia.

*Post został przygotowany tak, że nazwy odpowiednich miejscówek zostały podlinkowane – klikając w nie, bezpośrednio zostaniesz przekierowany do strony internetowej danego z miejsc. 

*Chciałabym bardzo, ale to bardzo, podziękować Ani i Grzegorzowi z Take your Way!
Gdyby nie Wy to po pierwsze: najprawdopodobniej nie zwiedziłabym Krakowa, po drugie: na pewno nie zwiedziłabym Krakowa tak dobrze.

A Ciebie zachęcam do zwiedzania ich strony, gdzie zamieszają konkretne porady, jak podróżować dobrze, rozsądnie i z głową. Dokładnie tu: www.takeyourway.pl

 

Poprzedni post
Następny post

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.