• facebook
  • instagram

THE TIME OF MY LIFE

Pamiętam ten dzień jak dziś. Dość wyraźnie.

A na pewno jego początek.

Byłam zniechęcona. Musiałam rano, po świątecznej przerwie, wstać do pracy.
Mimo słońca i dobrej pogody czułam się całkiem źle.
Życiowo – nie na miejscu.

To miał być kolejny zwykły dzień.

W pracy jak to w pracy. Poświąteczna atmosfera nie tylko na mnie zostawiła swój ślad… w dodatku „dzień przed” szefostwo obchodziło urodziny. I tym sposobem, w godzinach popołudniowych, cała ekipa wylądowała w „zakładowym” ogrodzie.
Z muzyką, jedzeniem i sporą ilością alkoholu.

Na tyle sporą, że do mieszkania odprowadziła mnie koleżanka, a następnego dnia, idąc do pracy, nie zastanawiałam się, czy czuję się „na miejscu”, czy nie.

Zastanawiałam się natomiast, czy łyknąć jedną, czy dwie tabletki na ból głowy.

W tamtym czasie nurtowało mnie wiele pytań, na które chyba do dziś nie uzyskałam odpowiedzi.

Z tym, że jak teraz patrzę na zdjęcia z tego posiedzenia to widzę uśmiechniętych ludzi, piękną pogodę i sporą beztroskę. Wtedy natomiast, wcale bym nie pomyśłała, że to, co się dzieje, jest najlepszym okresem w moim życiu.

A tak obecnie postrzegam ten czas.

Więc hej! Głowa do góry! Co by się nie działo – może to właśnie teraz jest „the time of your life”?

Poprzedni post
Następny post

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.