• facebook
  • instagram

HELWECKI SPOSÓB NA

Brat: „nie w Unii”. Koleżanki: „po bogatego męża”. Ja: „za dobrą architekturą”.

***

Z dniem 3.01.2019 moja stopa przekroczyła granicę szwajcarską i tak mija kolejny miesiąc w kraju bogatym. Wojnami niezniszczonym.
Serem i czekoladą płynącym. 

***

Jako że nie miałam zielonego pojęcia, jak się tutaj żyje, a wcześniej żadnego doświadczenia z tym państwem, kilka kwestii zdziwiło mnie bardzo. Kilka z nich poniżej.

Notatka nr 1.
Parking. Samochodów w mieście brak.

Jak Szwajcarzy poradzili sobie z problemem nadmiaru samochodów w miastach?

Skutecznie utrudniając życie ich właścicielom. Zasad odnośnie parkowania jest kilka. Miejsc postojowych też jest kilka. Co więcej, nie dość, że są płatne, trzeba posiadać specjalną do parkowania kartę. Parkować na nich można maksymalnie do 4 h. Po tym czasie należy samochód przestawić. W innym przypadku trzeba słono zapłacić. Wyobraźcie sobie sytuacje, gdy ktoś przyjeżdża do pracy autem. Często jest tak, że co 2 h musi wyjść z biura je przestawić.

Tym sposobem bałaganu na ulicach brak. Korków: brak. Problemu z nadmiarem pojazdów – brak.

A wszyscy (przymusowo) są eko i korzystają z dobrze zorganizowanej komunikacji miejskiej.

Notatka nr 2.
Worki na śmieci.

Nigdy nie spotkałam się z tak zaskakującym, a jednocześnie tak rozsądnym rozwiązaniem wywozu śmieci.
Otóż.
Żeby śmieci do śmietnika wyrzucić trzeba zainwestować w specjalnie dla każdego miasta oznaczone worki. Słowo zainwestować nie jest tutaj przypadkowe. Worki są drogie (kosztują ok. 20 franków za 10 sztuk). W ich cenę wliczone są koszty wywozu śmieci. Jest sprawiedliwie – płacisz tyle, ile resztek naprodukujesz.

Co więcej. Segregowane śmieci płatne nie są, a segreguje się bardzo szczegółowo – na kolory szkła i rodzaj plastiku. Są również specjalne pojemniki na oleje. Odpady wielkogabarytowe lub sprzęty elektryczne można oddać w wyznaczonych punktach bądź pojawić się o określonej godzinie przy danym przystanku tramwajowym i wrzucić do specjalnie kursującego w tym celu tramwaju o nazwie E.

Szwajcarzy, pomimo zamożności, to bardzo oszczędny naród jest, więc wszyscy znowu (przymusowo) są eko.

Notatka nr 3.
Welcome to Zurich. 

Nie można mieszkać na terenie Szwajcarii bez meldunku, więc zaraz po przyjeździe trzeba udać się do Kreisbiuro i podać swój adres (z podpisaną umową najmu). Pokazać należy również umowę o pracę. Ponadto zapytano mnie o wyznanie. Ale po co…? O tym dalej! ;)

Dostaje się zezwolenie na pobyt, które jest niezbędne, by założyć konto w banku. 

Pierwszy tydzień nowego życia beztrosko odbierałam adresowane do mnie listy, po czym na mojej skrzynce pojawiła się karteczka z pytaniem: „Czy tutaj mieszka Kinga B?„. A listów brak.

Jeśli na skrzynce na listy nie widnieją Twoje dane, koperty zostają odsyłane do nadawcy. 

A jakby nie patrzeć, poczta jest tu bardzo ważna. Rozwożona również w weekendy. Wszystko załatwia się listownie bądź mailowo, z tym, że odpowiedzi dostaje się pocztą.

Moje pozwolenie na pobyt przyszło pocztą. Kilka dokumentów z banku pocztą. Informacja o konieczności indywidualnego ubezpieczenia zdrowotnego przyszła pocztą. Pocztą również dostałam zaproszenie na spotkanie powitalne dla nowo przybyłych do miasta oraz co dwa tygodnie dostaję… magazyn opisujący aktualne wydarzenia z parafii katolickich w Zurichu! Hit! :D

Rozpisywać się mogłabym dłużej i na szeroki wachlarz tematów. Od tego, że każdy właściciel psa zobowiązany jest zapisać pupila do szkoły, po kilkuetapowy system logowania się do konta bankowego.

Ale choć wiele kwestii na pierwszy rzut oka wydaje się być skomplikowane, na drugi natomiast, bardzo słuszne i rozsądne. 

Poprzedni post
Następny post

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.