• facebook
  • instagram

Lot LOTem

Lecę z Zurychu. Ale, że jak w szwajcarskim zegarku to nie mogę powiedzieć – bo nie jest. Informacja na tablicy wskazuje 40-minutowe opóźnienie.

Linie lotnicze z Polski, dlatego… godzinę na przesiadkę mam, może się jeszcze zreflektują”.

Tego nie robią.
Przy „gatach” w Zurychu kobieta z załogi jest niemiła. Panie stewardessy na pokładzie trochę lepiej. Wcale dobrze się jednak nie czuję, gdy informują mnie, że te 10 minut będziemy za późno, na przesiadkowy samolot tychże linii nie zdążę i do punktu biura bezpośrednio po lądowaniu mam się kierować.

Na lotnisku harmider i zamieszanie. Jak się okazuje, nie tylko Zurych miał dziś problem ale np. Hamburg też. W podobnej sytuacji do mojej jest jakieś 30 osób.

Bony państwo na taksówkę dostaną, proszę za mną” i kierowniczka znika w otchłaniach lotniska.

Ja, już ze zdenerwowaniem, udaję się do innego okienka w celu wyjaśnienia.
Tam natomiast wyniosła pani nic nie wie o taksówce, w zamian rezerwuje mi miejsce w samolocie do Stolicy Dolnego Śląska na 19:40, bo na ten o 16:40 miejsc nie ma. Szczęście w nieszczęściu, bo jak się później okazuje, wcześniejszy 1,5-godzinne opóźnienie miał.

Żeby mi czas oczekiwania umilić otrzymuję bon na obiad o wartości 40 zł, który na lotnisku Chopina w Warszawie wystarcza na skromnego burgera.
Przegryzam z przekąsem.
Po 6 godzinach patrzenia na pędzących ludzi i odwoływania umówionych tego dnia spotkań, mam nadzieje na obiecany lot.

Jednak LOT oznacza jedno tylko. Later Or Tomorrow.

W tym przypadku tomorrow staje się realne, gdy przewożą nas autobusem lotniskowym, a później nie wypuszczają, nie będąc w gotowości na przyjęcie na pokład. Podirytowany podróżujący mówi, że słabo mu od tego stania, duchoty i ścisku, i czy prosić może choć o otwarcie okien.

Podróż z godziny 19:40 rusza o 20:20.

I tak podsumowując, zapłaciłam dużo więcej, wybierając lot przesiadkowy o godzinie 13:20, by czasu zaoszczędzić, a w tym czasie kilka spraw załatwić. Jako jedyny z lotów w tym dniu do Wrocławia, tylko ten przeze mnie wybrany opóźnienia nie ma, bo każdy kolejny takowym szczycić się może.

Ze Szwajcarii wyleciałam za późno, bo samolot, który z Warszawy do Zurychu leciał też był opóźniony. Przesiadkowy nie zaczekał, a każdy kolejny był później i, później i później…

…Ostatecznie Wrocław witam 7 godzin po planowanym przywitaniu.
W stresie. W rozmazanym makijażu.

Dobrze, że mój partner proponuje przyjazd po mnie na lotnisko, bo w innym wypadku, nawet bilet Regio wykupiony na 16:00, a ważny przez kolejnych 6 godzin, stracił wartość.

O odszkodowanie ubiegać się nie mogę, bo 3 h spóźnienia teoretycznie nie było. Marnuję cały dzień, a będąc w Polsce tylko na trzy w sumie, to jak wieczność.
Oprócz czasu straciłam coś więcej. Pieniądze. Nerwy.  Zdrowie.
A przede wszystkim do polskiej linii szacunek.

Lot LOTem jest nielotem.

Poprzedni post
Następny post

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.